Regaty im. Rafała Piszcza, czyli trener jest matką, ojcem i szkutnikiem

Regaty im. Rafała Piszcza, czyli trener jest matką, ojcem i szkutnikiem

W miniony weekend Regatami im. Rafała Piszcza zainaugurowano sezon kajakowy na poznańskiej Malcie. Sezono wyjątkowy, bo z MŚ seniorów na tym samym obiekcie w ostatnim tygodniu sierpnia.

W gronie 400 zawodników z 22 klubów było też siedmioro kajakarzy KTW Kalisz, klubu z którego wywodzą się wicemistrzyni olimpijska, Marta Walczykiewicz i medalistka MŚ, Katarzyna Kołodziejczyk. Skrót KTW oznacza Kaliskie Towarzystwo Wioślarskie i powstał w 1894 r. Sekcja kajakowa dołączyła w 1961 r. i od tego czasu jest równie ważną częścią klubu, co sekcja wioślarska. Do Poznania z wyselekcjonowaną grupą zawodników z sekcji liczącej 45 osób przyjechał doświadczony trener i jednocześnie nauczyciel w SP 9 w Kaliszu, Radosław Jackowski. – Trener jest dla młodego zawodnika matką, ojcem i szkutnikiem. Nie tylko on może zatrzymać chłopaka lub dziewczynę przy kajakarstwie. Równie ważna jest atmosfera na przystani. Bez niej motywacja młodej osoby szybko może spaść do zera. Atmosfery niczym się nie zastąpi. Taka jest prawda – tłumaczył nam trener z 25-letnim stażem. On też mówił o tym, że w obecnych czasach trenerzy kajakarstwa nie mają łatwego życia. – Pierwsza sprawa to nastawienie do wody. Kandydat na kajakarza nie może się bać wody. Dlatego dość często do naszej dyscypliny trafiają byli pływacy. Druga kwestia to trzeba się nastawić na selekcję. Z naborów trafia do nas około 20 osób. Jeśli po 2-3 sezonach z tego grona zostanie dwóch zawodników, to i tak będzie sukces. Zazwyczaj treningi rozpoczyna się w III klasie szkoły podstawowej, ale mamy w klubie też kogoś, kto do kajaka wsiadł dopiero dwa lata później – przyznał Radosław Jackowski. Zapytaliśmy go też o to, jak to się dzieje, że w kajakarstwie i w ogóle w polskim sporcie w ostatnich latach więcej sukcesów odnoszą kobiety. – Dziewczyny są bardziej uparte i konsekwentne. Jak postanowią, że kajaki są dla nich wiodącą kwestią w życiu, to raczej się nie rozpraszają i próbują tego łączyć z innymi sportami, studiami czy pracą. A jeśli nawet to robią, to i tak kajakarstwo jest dla nich priorytetem. To prawda, że ta dyscyplina wymaga poświęcenia i wyrzeczeń, ale ma też swoje zalety, bo uprawia się ją na łonie natury i robi coś, co jest kwintesencją i historią ludzkości – zakończył trener KTW Kalisz

Radosław Patroniak

Głos Wielkopolski
Środa, 22.04.2026

Archiwa